Jeśli myśleliście, że są dla nas rzeczy niemożliwe to nuh nuh. Dzisiaj przepis dla zawodników o mocnych kubkach smakowych (a raczej dla tych, którzy już nic nie czują). Każdy czasem ma ochotę na cieplejszy posiłek, szczególnie kiedy za oknem mocno mrozi, dlatego specjalnie dla was przepis na pyszniutką zupkę pomidorową w 2 minuty (i nie, nie chodzi o zupkę chińską)
wtorek, 29 kwietnia 2025
czysta abominacja czyli zupa pomidorowa
poniedziałek, 28 kwietnia 2025
Kaszanka z dżemem
Sezon grillowy za pasem (nie wiem co znaczy to powiedzenie, w sensie czy już przed czy po, ale to nie ważne) więc czas na smaki stricte sezonowe.
Dziś kaszanka, ale nie taka zwykła, powiedziałbym wręcz, że niezwykła.
Kaszanka na słodko.
Z dżemem.
Z fikuśnym twistem ;)
No to tera zapinawa my pasy bo to kuchnia regionalna (lubawska, ale w internecie też widziałem, że fińska co ciekawe).
Bierzewa my kaszanki ino ajne sznyte, NIE krajewa (kaszanka we flajerze musi być) i smażywa na patelce na szmalcu.
Jak usmażywa, to bierzewa jakiego powidła dobrego oda dżemu, ino nie marmelady, bo to niedobra jest.
No i rihtig będzie na dobry plater to przełożyć.
Kaszanke krajewa i jewa z dżemem, tak, że maczawa po prostu.
Aaa, i jak nie zjewa wy ino roz, to drugo razo zjewa, bo na patelce można odgrzać potem.
Pyszota, przełamanie smaków, fenomen na skalę Miszelin.
Jednak.
Nie zmuszam. Nie zabraniam.
wtorek, 22 kwietnia 2025
bułka z pasztetem
No i patrz, znów z tym pasztetem. Myślę, że prawdziwi koneserzy nie będą w stanie pogardzić tak wykwintnym posiłkiem. Posiłek pełen aromatów, kolorów, wartości odżywczych - tyle pozytywnych aspektów w jednym daniu, tak więc bez zbędnego przedłużania, zacznijmy!
poniedziałek, 21 kwietnia 2025
Parówka w cieście naleśnikowym
Są dania, które próbują udawać coś, czym nie są. To właśnie jedno z nich. Miało być fancy. Miał być „hot dog w mundurku”. Może nawet marzył o food trucku. Ale skończył jako parówka w cieście naleśnikowym, jedzony na stojąco nad zlewem, bo talerz był brudny, a życie nie czeka.
Zaczynasz jak zawsze: robisz ciasto naleśnikowe. Czyli mąka, mleko, jajko, sól. Trochę rzadsze niż trzeba, bo nigdy nie pamiętasz proporcji, a jak ci się rozleje na patelni, to trudno – sztuka to nie precyzja tylko emocje.
Potem bierzesz parówkę.
Ciepła, różowa, pełna tajemnic.
Może mięsna, może nie.
Owijasz ją naleśnikiem. Albo zanurzasz, albo obtaczasz, albo wrzucasz całość na patelnię i liczysz, że coś z tego wyjdzie.
Efekt?
Coś między kluchą z ciałem obcym a kulinarnym programem z TVP3.
Smakuje... jakby ciasto naleśnikowe rozlało się na podłogę i zostało wyciśnięte z gąbki na patelnię.
Parówka w środku ciepła, otoczona miękkim ciastem, samo gęste, aż się paski w pompie grzeją.
To jest hot dog, który chciał być croissantem.
Ale trafił do technikum mechaniczno-gastronomicznego w Tułodziadzie.
I tak sobie siedzi, gorący, lekko smutny, ale twój.
Bon appétit, mordzia.
wtorek, 15 kwietnia 2025
deser czy obiad? nie wiem, ale to ziemniaki z dżemem
Nasze przepisy zazwyczaj są wytrawne, ale spokojnie, nie zapomnieliśmy o fanach słodyczy. W końcu nie samymi kanapkami i zupami człowiek żyje, prawda? Dzisiaj coś naprawdę nietypowego (a przynajmniej tak mi się wydaję, ale placki ziemniaczane z cukrem ludzie jedzą więc pewnie i do tego ktoś się znajdzie), przedstawiam ziemniaki z dżemem!
Domowy kebab (bardzo średni)
Każdy kto studiował ten wie, że jedzenie na mieście średnio się opłaca. Studenci często wydają największe sumy na jedzenie w akompaniamencie procentów to też nic dziwnego, że nocami szturmują lokalne kebaby, które nierzadko potrafią kosztować krocie. Osobiście nie znam tego bólu, bo jestem zamożny, natomiast od czasu do czasu lubię poczuć się jak turecki szef kuchni i zrobić coś dobrego za nieduże pieniądze. Bohaterem dzisiejszego posta jest tani i bardzo średni kebab, który potrafi nasycić najgłodniejszy brzuszek.
Co trzeba zrobić?
A więc.
Weź jakąś bułkę najtańszą, ale nie taką małą kajzerkę, tylko raczej coś większego, ewentualnie jak cię stać to możesz kupić tortillę czy jakiś inny placek. Placek/bułkę smarujesz wewnątrz keczupem i majonezem i wrzucasz tam warzywa takie jakie w sumie lubisz. Podstawą jest jakaś dobra kapucha, ogóras i pomidorek. Możesz zaszaleć i dodać jakieś jalapeno czy coś. Jak zielenina elegancko siedzi w bule czy tam tortilli, to czas na główny składnik jakim jest mięso. Jak nie jesz mięsa to nie mój problem, tylko twój, więc wymyśl coś. Ja to lubię sobie wrzucić jakiś miks z lodówki żeby było mięso mieszane tj. parówki i szynka konserwowa. Jak masz większy budżet to możesz kupić gotowe mięso typu kebab w markecie, ale to już będzie drogie, dlatego nie polecam. Umieściwszy mięso, zalej swój nowopowstały śmietniczek jakimś sosem typu miks keczupu z majonezem to wtedy będzie taki a'la 1000 wysp no i na koniec wrzuć to do piekarnika/mikrofali/śmietnika.
Gotowe!
Mi smakuje bo jest szybkie, a dla podkręcenia orientalności wsypuję trochę curry i przyprawy do gyrosa.
Smacznego! :D
wtorek, 8 kwietnia 2025
powrót do przeszłości czyli jajo chlebki
Na pewno każdy z nas kojarzy taki przysmak jak chleb w jajku lub jajo chlebki - jak zwał tak zwał, ale nie znam osoby, która nie zajadałaby się tym jako dzieciak. Duża część z nas nadal często sporządza sobie taki rarytas więc na pewno nie jest to nic odkrywczego, jednak czym byłby blog kulinarny bez największej ikony polskiej kuchni.
poniedziałek, 7 kwietnia 2025
Kiełbasa chrupiąca
Mortadela. Leży w lodówce od kilku dni, niby zjadłbyś, niby nie. Wędliny z tych dolnych półek, które kosztują mniej niż chleb, zawsze są trochę podejrzane. Ale nie wyrzucisz, bo cię matka dobrze wychowała.
Pamiętasz jak wołałeś w dzieciństwie "Mamo, mamo! Zrób mi chrupiącą!"?
Czas wrócić do czasów, kiedy twoje życie nie było nieustającym pasmem porażek.
Dziś kotlety z mortadeli vel kiełbasa chrupiąca.
Więc bierzesz plaster.
Dwa.
Trzy.
Zależy jak bardzo głodny jesteś i jak dużo ci zostało oleju na smażenie. Rozbijasz jajko, wsypujesz bułkę tartą, klasyczny schemat. Robisz panierkę, jakbyś miał tu faktycznie kotleta, a nie kawałek tłustej galaretki z dodatkiem mięsa.
Wrzucasz na patelnię. Skwierczy. To dobrze, przynajmniej coś w twoim życiu się udało.
Po paru minutach masz to - chrupiącą kiełbasę. Ciepła, pachnie smażeniem, trochę przypomina fast food, który ktoś upuścił na chodnik i podniósł po 10 sekundach.
Smakuje lepiej niż wygląda, ale gorzej niż pamiętasz. Tłusta, słona, gorąca - czyli spełnia podstawowe warunki posiłku.
To nie jest danie, które zrobisz z sentymentu. To nie jest też coś, co pokażesz komuś innemu. Ale jak siedzisz sam, masz 7 zł do końca tygodnia i mortadelę w lodówce - zrobisz to. Zjesz. Popijesz wodą z kranu. I wrócisz do robienia niczego.
wtorek, 1 kwietnia 2025
zapieksa dla leniwych
Makaron z keczupem
Siema, dzisiaj popis kulinarny ze strony zamożnego, ale leniwego studenta. Oprócz tostów czy zupek chińskich czasem mamy ochotę poczuć się jak cywilizowany człowiek smakując kuchni Włoskiej. Sprawa jest prosta, dzisiaj o makaronie z keczupem.
Co zrobić, aby poczuć smak taniego ol-inkluziw w domowym zaciszu?
To proste!
Kup makaron jaki tylko chcesz (najlepiej najtańszy, a jak będzie typu instant to jeszcze lepiej) i go ugotuj według instrukcji na opakowaniu. W sumie to lepiej, żeby był bardziej rozgotowany niż niedogotowany, to wtedy będzie smakował jak takie kluski, do tego makaron wsiąknie więcej wody więc bardziej się najesz. Kiedy twoja włoska pasta ma oczekiwaną przez ciebie miękkość, weź keczup.
Teraz posłuchaj mnie uważnie bo to ważne.
Do takiego dania keczup pod żadnym pozorem NIE MOŻE być jakkolwiek premium. W tym przypadku obowiązuje zasada - im mniej pomidorów w składzie tym lepiej. Woda z octem i aromatem pomidora z zagęstnikami to twój najlepszy wybór.
Jak polejesz już ten makaron, to weź jakiegoś widelca i zabełtaj tym 3 razy w prawo i 4 razy w lewo.
Podaj psu lub wyrzuć do kosza.
Smacznego!
A teraz czas na ocenę. Pachnie jak ból brzucha i tak też smakuje. Elegancki odór octu otulał rozgotowany makaon. Tak szybko jak zjadłem to dzieło, tak też szybko opuściło ono mój organizm.
Jest w pytę.







