Sezon grillowy za pasem (nie wiem co znaczy to powiedzenie, w sensie czy już przed czy po, ale to nie ważne) więc czas na smaki stricte sezonowe.
Dziś kaszanka, ale nie taka zwykła, powiedziałbym wręcz, że niezwykła.
Kaszanka na słodko.
Z dżemem.
Z fikuśnym twistem ;)
No to tera zapinawa my pasy bo to kuchnia regionalna (lubawska, ale w internecie też widziałem, że fińska co ciekawe).
Bierzewa my kaszanki ino ajne sznyte, NIE krajewa (kaszanka we flajerze musi być) i smażywa na patelce na szmalcu.
Jak usmażywa, to bierzewa jakiego powidła dobrego oda dżemu, ino nie marmelady, bo to niedobra jest.
No i rihtig będzie na dobry plater to przełożyć.
Kaszanke krajewa i jewa z dżemem, tak, że maczawa po prostu.
Aaa, i jak nie zjewa wy ino roz, to drugo razo zjewa, bo na patelce można odgrzać potem.
Pyszota, przełamanie smaków, fenomen na skalę Miszelin.
Jednak.
Nie zmuszam. Nie zabraniam.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz