Każdy kto studiował ten wie, że jedzenie na mieście średnio się opłaca. Studenci często wydają największe sumy na jedzenie w akompaniamencie procentów to też nic dziwnego, że nocami szturmują lokalne kebaby, które nierzadko potrafią kosztować krocie. Osobiście nie znam tego bólu, bo jestem zamożny, natomiast od czasu do czasu lubię poczuć się jak turecki szef kuchni i zrobić coś dobrego za nieduże pieniądze. Bohaterem dzisiejszego posta jest tani i bardzo średni kebab, który potrafi nasycić najgłodniejszy brzuszek.
Co trzeba zrobić?
A więc.
Weź jakąś bułkę najtańszą, ale nie taką małą kajzerkę, tylko raczej coś większego, ewentualnie jak cię stać to możesz kupić tortillę czy jakiś inny placek. Placek/bułkę smarujesz wewnątrz keczupem i majonezem i wrzucasz tam warzywa takie jakie w sumie lubisz. Podstawą jest jakaś dobra kapucha, ogóras i pomidorek. Możesz zaszaleć i dodać jakieś jalapeno czy coś. Jak zielenina elegancko siedzi w bule czy tam tortilli, to czas na główny składnik jakim jest mięso. Jak nie jesz mięsa to nie mój problem, tylko twój, więc wymyśl coś. Ja to lubię sobie wrzucić jakiś miks z lodówki żeby było mięso mieszane tj. parówki i szynka konserwowa. Jak masz większy budżet to możesz kupić gotowe mięso typu kebab w markecie, ale to już będzie drogie, dlatego nie polecam. Umieściwszy mięso, zalej swój nowopowstały śmietniczek jakimś sosem typu miks keczupu z majonezem to wtedy będzie taki a'la 1000 wysp no i na koniec wrzuć to do piekarnika/mikrofali/śmietnika.
Gotowe!
Mi smakuje bo jest szybkie, a dla podkręcenia orientalności wsypuję trochę curry i przyprawy do gyrosa.
Smacznego! :D
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz